Monadologia Leibniza w porównaniu
z obiektowym paradygmatem programowania

Niniejszy wpis powstał dzięki abstraktowi do odczytu dra inż. Jarosława Strzeleckiego pt. „Czy monada może być szczegółowym przypadkiem obiektu OOP?” przewidzianego na seminarium w PW 25.X.2018.  Zob. link do abstraktu w zawiadomieniu o referacie: http://marciszewski.eu/?page_id=8381

Zadaniem tych uwag jest konfrontacja proponowanych  przez Autora interpretacji  „Monadologii” z  odpowiednimi tekstami tego utworu.   W tabeli zestawiającej tezy monadologii z zasadami projektowania obiektowego Autor zawarł  definicję monady, rozpisując ją na 12 numerowanych wierszy. Cytuję te elementy definicji wg ich numerów, poprzedzając je literą R (od „Referat”). Odpowiadające im ustępy z tekstu „Monadologii” oznaczam numerami ustępów z tekstu Leibniza, poprzedzonymi  literą M oraz  wyróżniam kolorem.

R.1: „Monada jest substancją prostą, czyli bez części.”
M.1.  „Monada jest substancją prostą tzn. pozbawioną części.”

R.2: „Monada  jest elementem agregatu.”
M.66. „W najdrobniejszej cząstce materii [ożywionej] istnieje świat …
entelechii” (tj. monad,  por. M.18).

Wg Leibniza agregaty  to obiekty złożone. Są wśród nich ciała organiczne, które L. określa jako automaty boskie, tj. nie będące artefaktami człowieka (nazywa je też boskimi maszynami). Monady są częściami  takich agregatów (zob. M.66: „w najdrobniejszej cząstce materii istnieje … świat entelechii i dusz [tj. monad”]). Nie są to części w sensie
mereologicznym. Są częściami  w sensie, który L. określa w jednym z listów następująco: (cytuję za https://plato.stanford.edu/entries/leibniz-exoteric/, odc.6): „properly speaking, matter isn’t composed of constitutive unities, but results from them … Substantial unities aren’t really parts, but the foundations of phenomena„.

Nasuwa się tu interpretacja informatyczna, że monada jest częścią organizmu jako agregatu w takim sensie, jak np. system operacyjny jest częścią komputera. Przy takiej jednak interpretacji załamie się postulowana w Referacie analogia z OOP, gdzie w prawym wierszu R.2 mówi się, że OOP może być agregatem. Monada zaś nie może być agregatem, bo wtedy byłaby złożona, wbrew R.1 oraz M.1. Wiersz więc R2 wskazywałby na różnicę, a nie analogię.

Jest też dwoistość w używaniu przez Leibniza słowa „automat”. W sensie M.64 automaty są agregatami, a więc są materialne, monady zaś nie, ale w M.18 pojawia się pojęcie monady jako automatu bezcielesnego w sensie bytu mającego „własne czynności wewnętrzne”. Czy nie należałoby więc w Referacie odróżnić automaty bezcielesne (software?) od cielesnych (hardware?).

R.4: „Monada powstaje lub ginie za jednym zamachem”. To jest sprzeczne z następującą tezą Leibniza.

M.73: „Nie ma ani całkowitych narodzin ani śmierci zupełnej, ściśle pojętej, polegającej na odosobnieniu duszy [monady]. A to, co my zwiemy narodzinami  jest tylko rozwojem i wzrostem, podobnie jak to, co nazywamy śmiercią  jest tylko zwinięciem się i  zmniejszeniem.”

M.77: „Dusza jest niezniszczalna.”  Jak to się ma do R.4? Jest niezniszczalna w tym sensie, że nie rozpadnie się sama z siebie, ale może być unicestwiona przez Stwórcę (por. M.6). O który sens chodzi w R.4?

R.10: „Monada jest bezcielesnym automatem.”

M.64: Monada nie może być automatem, bo automaty czyli maszyny są złożone z części fizycznych. Punkt M.64 porównuje automaty wytworzone przez człowieka z „divina automata”, jakimi są żywe istoty. Pierwsze są złożone skończenie; np. trybik w zegarku jest częścią w danej strukturze zegarka, ale zawarte w nim atomy nie należą do tej  struktury, będąc bez ograniczeń wymienne. Organizmy natomiast są podzielne w nieskończoność (nawet jeśli wiedza o nich wiedza za tym podziałem nie nadąża, kończąc się po pewnej liczbie kroków).

Ten sam tekst w formacie PDF jest dostępny pod adresem: calculemus.org/CA/fil-inform/2018/blog-sem/10-monada.pdf

Opublikowano Epistemologia i ontologia, Filozofia informatyki, Światopogląd informatyczny | Otagowano , , , , , , | 9 komentarzy

Filozofia i matematyka. Zaproszenie na seminarium.

Na dobry początek blogowej aktywności po wakacjach chciałbym zaprosić Państwa na arcyciekawe wydarzenie, którego charakter koresponduje z tematyką naszego bloga. Jest nim wrocławskie seminarium pt. FILOZOFIA i MATEMATYKA, zaplanowane na 5 i 6 października 2018 roku.

Zapraszam na to seminarium w imieniu doktora Bartłomieja SKOWRONA, który przysłał taki oto opis:

<<
Co wspólnego ma matematyka i filozofia? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że  nic. Matematycy to ścisłowcy, a filozofowie to humaniści. Matematycy nie przepadają za humanistyką, a humaniści chwalą się, że nie znają matematyki. Czy taki jednak obraz matematyki i filozofii jest adekwatny? Nie jest! Wielcy matematycy byli filozofami i na odwrót, wielcy filozofowie uprawiali też matematykę. Na styku filozofii i matematyki od zawsze była logika, raz będąc bliżej filozofii, raz będąc bliżej matematyki. Logicy wykorzystują zarówno narzędzia matematyczne, na przykład teorię mnogości lub teorię modeli, z drugiej zaś strony, w logice aktywnie rozwijane są wątki logiki nieformalnej, która zanurzona jest głęboko w tradycji filozoficznej. Filozofię z matematyką łączą też  rozważania nad filozoficznymi statusem obiektów matematycznych oraz nad sposobami poznania tego, co matematyczne, czyli zagadnienia z zakresu filozofii matematyki. Wszystkie te wątki pojawią się podczas organizowanego we Wrocławiu seminarium w dniach 5-6 października 2018 r. pt. Filozofia i matematyka. Głównymi organizatorami seminarium są Międzynarodowe Centrum Ontologii Formalnej (Wydział Administracji i Nauk Społecznych, Politechnika Warszawska) oraz Wrocławskie Centrum Akademickie  (Academia Europaea oraz Akademia Młodych Uczonych i Artystów). Seminarium wspiera Miasto Wrocław a patronat medialny objęło czasopismo popularyzujące filozofię Filozofuj! Seminarium odbędzie się w siedzibie Wrocławskiego Centrum Akademickiego we Wrocławiu, Rynek 13,  pierwsze piętro.

Mniej oczywistym, niż logika i filozofia matematyki, połączeniem jest filozofia matematyczna. Jest ona obecna w naszej tradycji od czasów Platona, przez czasy Leibniza, aż do naszych czasów, czyli czasów – powiedzmy – Gödla. Filozofię matematyczną nazywa się  czasem filozofią formalną lub filozofią logiczną.  Matematyka wtedy służy jako narzędzie do modelowania zagadnień filozoficznych, podobnie jak we współczesnej fizyce, gdzie struktury matematyczne są swoistym materiałem dla teorii fizycznych. Matematyka pomaga w zaawansowanych rozważaniach filozoficznych. Jednym z najszybciej rozwijających się centrów filozofii matematycznej na świecie jest Munich Center for Mathematical Philosophy. Centrum tym kieruje prof. Hannes Leitgeb, członek Academii Europaea, który weźmie udział w seminarium, zarówno jako prelegent, jak i jako panelista w debacie pt. „Mathematics, Philosophy and Mathematical Philosophy”. Wśród uczestników seminarium są  członkowie Academii Europaea: prof. Jan Woleński (filozof, logik) oraz prof. Marek Kuś (fizyk, filozof fizyki). Seminarium otworzy prof. Tadeusz Luty (chemik). Wśród prelegentów wystąpią także prof. Roman Murawski (matematyk, filozof matematyki), prof. Krzysztof Wójtowicz (filozof matematyki), dr Jakub Jernajczyk (artysta, filozof), dr Bartłomiej Skowron (filozof) oraz prof. Ludomir Newelski (matematyk, logik).

Program seminarium dostępny jest na PLAKACIE. Seminarium jest otwarte.

ZAPRASZAMY!

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/328040321092435/

Strona internetowa wydarzenia: http://www.icfo.ans.pw.edu.pl/en/?page_id=2086

>>

Opublikowano Dydaktyka logiki i filozofii, Filozofia nauki | Skomentuj

Cyfrowy idealizm?

Z wielką przyjemnością chciałbym poddać pod dyskusję pewien arcyciekawy materiał, który był prezentowany na ostatnim seminarium w PW przez dr Jakuba Jernajczyka z Wrocławia. Dotyczy on istotnych  podobieństw, jakie zachodzą między Platońskim (i nie tylko!) idealizmem a paradygmatem programowania obiektowego.

Podstawę dyskusji stanowią SLAJDY omawiane na seminarium.

Natomiast wprowadzeniem do niej jest przygotowany przez doktora Jernajczyka wpis, który zamieszczam niżej.

Zamieściwszy go zaś, serdecznie zapraszam do dyskusji – Paweł Stacewicz.

*****

Ogólne założenia oraz struktura mojego wystąpienia przedstawione zostały w prezentacji. W niniejszym wątku rozwinę dwa zagadnienia, które, ze względu na ograniczenia czasowe, nie miały okazji dostatecznie wybrzmieć.

1.
Rozważana analogia pomiędzy technikami stosowanymi w programowaniu obiektowym, a głównymi założeniami filozoficznego idealizmu [prezentacja, s. 2-12], ujawnia się również w odniesieniu do cyfrowych narzędzi służących do projektowania i edycji grafiki [prezentacja, s. 13-14]. W wielu tego typu środowiskach funkcjonuje mechanika wzorca oraz jego kopii, które zachowują wewnętrzną, często bardzo złożoną strukturę wzorca. Aby nie mnożyć terminologii (każdy program posługuje się własnym nazewnictwem), skupię się tutaj na omówieniu środowiska Adobe Flash (obecnie Adobe Animate). Złożoną strukturę wizualną, obejmującą nie tylko elementy graficzne, ale także ich zmianę (ruch), możemy we Flashu zawrzeć w pojedynczym symbolu, który początkowo istnieje tylko w bibliotece projektu, poza główną sceną [rys. 1].

Rys. 1
Rysunek 1. Symbol utworzony w bibliotece Flasha (odpowiedniku świata idei).
Wersja animowana znajduje się tutaj.

Utworzywszy symbol możemy umieszczać na scenie (warstwie prezentacyjnej, można rzec „świecie fizycznym” Flash’a) wiele jego instancji, które w pełni zachowują jego wewnętrzną strukturę [rys. 2].

Rys. 2
Rysunek 2. Wiele instancji jednego symbolu, umieszczonych na scenie Flasha (odpowiedniku świata fizycznego), które różnią się między sobą cechami zewnętrznymi, ale w pełni zachowują strukturę wewnętrzną wzorca.
Wersja animowana znajduje się tutaj.

Analogia do klas i ich obiektów jest tutaj sprawą oczywistą, ponieważ w środowisku Flash każdy symbol stanowi pewną klasę (dziedziczącą po ogólnej klasie Object), a instancje tego symbolu stanowią obiekty owej klasy. W tym miejscu nie chcemy jednak podkreślać obiektowości Flasha jako środowiska programistycznego (wyposażonego w pełni obiektowy język ActionScript), lecz wskazać podobieństwa do mechanizmów obecnych w filozoficznym idealizmie i programowaniu obiektowym, które ujawniają się na poziomie czysto wizualnym, obsługiwanym za pomocą graficznego interfejsu użytkownika.

Wszystkie utworzone na scenie instancje danego symbolu w pełni zachowują jego wewnętrzną strukturę (wygląd oraz zachowania), ale mogą różnić się między sobą cechami zewnętrznymi (można by rzec przypadłościowymi), takimi jak położenie, wielkość, pochylenie, obrót, kolor itp.
Zmiana cech zewnętrznych pojedynczej instancji nie wpływa na pozostałe instancje, natomiast każda zmiana wewnętrznych cech symbolu powoduje zmiany we wszystkich jego instancjach. Ponadto usunięcie ze sceny pojedynczej instancji nie wpływa na pozostałe instancje, podczas gdy usunięcie symbolu z biblioteki spowoduje usunięcie ze sceny wszystkich jego instancji. Mamy tu więc wyraźną analogię do programistycznych klas i obiektów oraz do Platońskich idei i rzeczy (z tą tylko uwagą, że, w przeciwieństwie do klas oraz symboli, wewnątrz Platońskich idei nikt nie może dokonywać zmian, ani człowiek, ani nawet Demiurg).

Ponieważ koncepcja symboli i ich instancji bezpośrednio bazuje na koncepcji klas i obiektów, uwidaczniają się w niej również inne mechanizmy obecne w programowaniu obiektowym. Symbole, podobnie jak klasy, mogą zawierać w sobie również instancje innych, dowolnie zagnieżdżonych symboli (z tym zastrzeżeniem, że dany symbol nie może zawierać swojej instancji, lub instancji symbolu, który już go zawiera).
Na poziomie graficznego interfejsu użytkownika mamy też pewne odpowiedniki mechanizmu dziedziczenia – jeśli chcemy utworzyć nowy symbol, który zachowuje wybrane cechy danego symbolu, ale dodaje lub zmienia jego inne cechy, wystarczy utworzyć duplikat istniejącego symbolu, który następnie można modyfikować, nie zmieniając oryginału.

2.
Głównym celem mojego referatu było zwrócenie uwagi na pewne wspólne intuicje, podobne modele myślenia, które ujawniły się w różnych czasach, w wydawałoby się bardzo odległych od siebie dyscyplinach (w filozofii, informatyce, w klasycznym rzemiośle i projektowaniu cyfrowym).

Warto zatem rozważyć możliwe przyczyny zaobserwowanych tu analogii:

A) Mogą one wynikać z bezpośredniej, świadomej inspiracji programistów koncepcjami filozoficznymi. Wariant ten należy jednak raczej odrzucić, gdyż w literaturze specjalistycznej nie ma wzmianek o takich nawiązaniach, chociaż niektórzy autorzy (np. B. Stroustrup) posługują się pojęciami charakterystycznymi dla filozofii.

B) Bardziej prawdopodobna wydaje się inspiracja nieuświadomiona – niejawne odwołanie się do koncepcji, które od wieków obecne są w nauce i kulturze, a które po raz pierwszy pojawiły się, czy może lepiej rzec, zostały sformalizowane w greckiej filozofii (wpływ Platona na myśl europejską dobitnie uwypuklił Whitehead w stwierdzeniu, że „całą historię zachodniej filozofii dałoby się sprowadzić do kilku przypisów do Platona”).

C) Możliwa jest również całkowicie przypadkowa zbieżność podobnych koncepcji. Wariant ten wydaje się jednak mało prawdopodobny a nade wszystko mało ciekawy.

D) Znacznie bardziej prawdopodobna i chyba najbardziej interesująca w sensie poznawczym jest hipoteza, że podobne, bardziej podstawowe koncepcje/intuicje wpłynęły zarówno na myśl filozofów, rzemieślników, jak i programistów. To, że podobne koncepcje mogą ujawniać się w różnych dziedzinach ludzkiej aktywności mówiłoby nam coś istotnego o sposobie działania ludzkiego umysłu, który według podobnych reguł ujmuje i rozwiązuje bardzo odległe problemy. Oznaczałoby to, że według podobnych reguł postrzegamy, organizujemy i opisujemy świat; w końcu według podobnych reguł tworzymy nasze modele rzeczywistości, co wcale nie oznacza, że są one prawdziwe. Choć modele te mogą doskonale spełniać kryteria naszych reguł (wedle których przecież powstały) a co za tym idzie, wydawać się nam bardzo wiarygodne, wcale nie muszą odpowiadać rzeczywistości.

3.
Podczas seminarium pojawiło się wiele cennych i interesujących uwag. Poniżej sygnalizuję wybrane wątki, które być może zostaną rozwinięte na tym forum:

a) podkreślono, że wiele mechanizmów programowania obiektowego stosowano w informatyce dużo wcześniej niż ukonstytuował się ów paradygmat; przywołano przykłady własnych rozwiązań programistyczny z lat 60-70-tych, które antycypowały możliwości współczesnych języków programowania;

b) rozwinęła się ciekawa dyskusja dotycząca stopnia pokrewieństwa pojęcia klasy stosowanej w programowaniu obiektowym oraz klasy definiowanej w matematyce;

c) zwrócono uwagę na inne specyficzne języki, takie jak POV-Ray (www.povray.org) czy Metafont (część systemu TeX), w których jeszcze wyraźniej uwidacznia się analogia do Platońskiego idealizmu.

Na zakończenie pragnę serdecznie podziękować organizatorom i uczestnikom seminarium za żywą i owocną dyskusję.

Jakub Jernajczyk

******

 

Opublikowano Bez kategorii, Dydaktyka logiki i filozofii, Filozofia informatyki, Filozofia nauki, Światopogląd informatyczny | 10 komentarzy

O matematyczności świata raz jeszcze…

Obecnym wpisem, widocznym w głównym panelu naszego bloga, chciałbym zwrócić uwagę czytelników i dyskutantów, że w ostatnich dniach odżyła pewna historyczna dyskusja o matematyczności świata.

Bardzo zachęcam, aby ją na nowo podjąć.

Podaję link do anonsowanej dyskusji: Matematyka – Człowiek – Świat
(komentarze są dostępne, jak zwykle, pod samym wpisem).

Udostępniam także pewien nowy materiał, który dyskutowaliśmy na seminarium w PW.
Są to SLAJDY opracowane przez prof. Józefa Lubacza z wydziału WEiTI PW.

Jeszcze raz zachęcam do dyskusji, która odbywa się tutaj  — Paweł Stacewicz.

 

Opublikowano Dydaktyka logiki i filozofii, Epistemologia i ontologia, Filozofia nauki, Światopogląd racjonalistyczny | Skomentuj

W sprawie optymizmu poznawczego Witolda Marciszewskiego

Za pomocą obecnego wpisu chciałbym poddać pod dyskusję pewną odmianę światopoglądu informatycznego, za którą opowiada się drugi z redaktorów bloga, czyli Witold Marciszewski. Sam autor nazywa ów pogląd optymizmem poznawczym, a objaśniając rzecz szerzej: realistycznym optymizmem w kwestii poznawania i przekształcania świata.

Stanowisko to zostało nakreślone po raz pierwszy w książce „Umysł – Komputer – Świat. O zagadce umysłu z informatycznego punktu widzenia”, przede wszystkim w rozdziałach 16 i 19. Niniejszym chciałbym je skonfrontować z pewnymi uwagami pesymistycznymi, które nasunęły mi się stosunkowo niedawno, podczas pisania pewnego artykułu.

Roboczy fragment tego artykułu linkuję tutaj jako właściwą podstawę dyskusji, natomiast niżej przedstawiam krótko najważniejsze punkty argumentacji Witolda Marciszewskiego (WM), a następnie mojej, czyli Pawła Stacewicza (PS).

*****

Oto sześć wspomnianych punktów:

WM-1 
Wraz z rozwojem ludzkiej cywilizacji (wiedzy) złożoność problemów rozwiązywanych przez ludzki umysł (naukę) nieustannie rośnie.

WM-2
Kreatywność ludzkiego umysłu  ma charakter niewyczerpywalny. Nawet jeśli granica złożoności problemów, które  umysł napotyka w świecie, nie istnieje (może być dowolnie wielka), to  nie istnieje również granica efektywności wynajdywanych przez umysł teorii i algorytmów.

WM-3
Dla każdej teorii i dla każdego modelu obliczeń, istnieje możliwość takiego wzbogacenia lub przekształcenia modelu/teorii, aby problemy dotychczas nierozwiązywalne stały się (na nowym gruncie) rozwiązywalne.

—–

PS-1
Postulowane przez WM wzmocnienie lub przekształcenie modelu/teorii (w celu uzyskania efektu rozwiązywalności problemów dotychczas nierozwiązywalnych) wymaga de facto odwołania się do nieskończoności aktualnej.

PS-2
Nie mamy dowodu na to, że modele silniejsze od cyfrowego modelu obliczeń (turingowskiego) są fizycznie realizowalne. Inaczej: hipoteza Churcha-Turinga (w wersji fizykalnej) nie została ani obalona, ani potwierdzona.

PS-3 
Niektóre obliczenia/algorytmy, za pomocą których usiłuje się rozwiązywać problemy trudne (w tym: praktycznie nieobliczalne w modelu turingowskim), są nie w pełni przez człowieka kontrolowalne (elementy losowe), i nie w pełni dlań zrozumiałe (brak teorii wyjaśniającej, np. dla algorytmów genetycznych).

*****

W zalinkowanym fragmencie artykułu znajdują się oczywiście rozwinięcia powyższych punktów.
Gorąco zapraszam do ich krytycznego przestudiowania, a następnie skomentowania.
Będzie to dla mnie tym bardziej cenne, że obecnie przygotowuję nieco zmienioną, angielską wersję tekstu (będę zatem wdzięczny za wszelkie uwagi).

Udostępniam jeszcze raz link do fragmentu artykułu.

I zapraszam do dyskusji — Paweł Stacewicz.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czy technologie informatyczne mogą zagrozić naszej cywilizacji?

W tytule obecnego wpisu zadaję pytanie, które z jednej strony wydaje się dość absurdalne (bo komputery i  technologie informatyczne wydźwignęły naszą cywilizację na nowy jakościowo poziom), z drugiej strony jednak, stanowi coś w rodzaju sygnału ostrzegawczego (wysyłanego zresztą przez tak zasłużone dla informatyzacji postaci, jak Bill Gates czy Elon Musk).
Pytanie to dyskutowaliśmy ostatnio na dwóch wydziałach Politechniki Warszawskiej (WEiTI + WAiNS), gdzie wzbudziło  sporo emocji. Większość dyskutantów rozważała je w kontekście sztucznej inteligencji (czy może nam zagrozić fizycznie, czy pozbawi nas pracy, czy wymknie się spod kontroli),  jednak niektórzy stawiali sprawę szerzej, wskazując na różne niepokojące zjawiska związane ze zbyt silnym przenikaniem informatycznych technologii do naszego życia.  W dyskusji blogowej warto byłoby rozwinąć także ten drugi  (de facto: szerszy) wątek.

Dla zogniskowania dyskusji wokół pewnych, w miarę konkretnych, tematów, proponuję rozważyć wstępnie następujące uszczegółowienia pytania tytułowego:

1) Czy wyposażone w sztuczną inteligencję maszyny autonomiczne przyszłości nie podporządkują sobie ludzi (lub, co gorsza: czy nie zniszczą naszego gatunku)?

2) Czy postępująca informatyzacja, automatyzacja, robotyzacja (itp.) nie wywołają zgubnych dla człowieka zjawisk ekonomiczno-gospodarczych (w tym: masowego bezrobocia)?

3) Czy rosnące uzależnienie człowieka od wspomagających go (czy wręcz zastępujących) technologii informatycznych nie spowoduje degeneracji ludzkiego mózgu?

Do dyskusji zapraszam, jak zwykle, wszystkich czytelników bloga.
W sposób szczególny jednak liczę na osoby, które w trakcie ostatnich zajęć na PW deklarowały, iż:  ”~ z wielką chęcią przeniosą swoje opinie do bloga”.

Na koniec, i trochę na rozgrzewkę, podaję linki do dwóch innych (starszych) dyskusji blogowych na podobne tematy:

♦  SI. Wyzwanie czy zagrożenie?
♦  Starcie cywilizacyjne z maszynami…

Proszę poczytać, zobaczyć, jak inni argumentowali wcześniej, lecz nowe komentarze dodawać już tutaj.

Gorąco zapraszam do dyskusji — Paweł Stacewicz.

Opublikowano Dydaktyka logiki i filozofii, Filozofia informatyki, Światopogląd informatyczny | 12 komentarzy

Anons książki „Różne oblicza informacji”

Książka, pod redakcją  naukową dra Pawła Stacewicza ukazała się nakładem Politechniki Warszawskiej w grudniu 2017.   Pod kątem własnych zainteresowań,  wybieram  z niej i sygnalizuję  kilka tematów, które wydają mi się  inspirujące i warte kontynuacji dyskusyjnej w blogu.

Czy uznać realność informacji jako (1) bytu abstrakcyjnego, odróżniając ją od (2) informacji rozumianej psychologicznie, oraz od (3) kodujących ją danych, należących do świata fizycznego? W te podstawowe zagadnienia umiejętnie wprowadza rozdział „O redukcji informacji do danych”.

Gdy odróżniamy informację zawartą w opisach (deskrypcyjną) od informacji w poleceniach (preskrypcyjnej), to czy do drugiej da się stosować pojęcie ilości informacji jako wielkości odwrotnej do prawdopodobieństwa? Inna kwestia: czy informacja preskryptywna to jest jakiś tekst, np. przepis prawa, czy norma wyabstrahowana z tego przepisu?

Czy w praktyce podejmowaniu decyzji, racjonalnie jest stosować — zamiast niezawodnych lecz przewlekłych procedur algorytmicznych — tzw. heurystyki, czyli dotyczące użyteczności i prawdopodobieństwa wnioskowania intuicyjne, narażone na błędy, lecz dzięki swej skrótowości bardziej pomocne, gdy zachodzi konieczność (np. na giełdzie) szybkiej decyzji?

Jak w algorytmie tabel analitycznych traktować klasę formuł, którą R.Smullyan (czołowy badacz na tym polu) określił jako „mystery class”? Mianowicie, jak interpretować przypadek, gdy testowanie tautologiczności formuły tym algorytmem generuje — w sposób intuicyjnie oczywisty — nieskończenie wiele pętli, a więc nie przynosi rozwiązania? Czy upoważnia to do wniosku, że dana formuła nie jest tautologią czyli zapisem wynikania logicznego? Więcej na ten temat — w tekście calculemus.org/CA/fil-inform/2017/koment-stac.pdf  odc.§5

Książkę cechuje taka precyzja wypowiedzi i gruntowność argumentacji, że zainteresowany laik-amator uzyska solidną porcję wiedzy, a specjalista — punkt wyjścia do dalszych badań.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

O związkach filozofii ze sztuczną inteligencją na Festiwalu Myśli Abstrakcyjnej

W dniach 19-22 października 2017 roku odbył się w Warszawie kameralny Festiwal  Myśli Abstrakcyjnej, obfitujący m.in w inspirujące spotkania z naukowcami.

Na Festiwalu tym miałem przyjemność poprowadzić spotkanie wykładowo-dyskusyjne pt. Czy sztuczna inteligencja potrzebuje filozofii?. Odbyło się ono w niedzielę 22 października o godzinie 14-tej.

Ponieważ w trakcie spotkania nie zdążyliśmy przeprowadzić dyskusji (miała ona charakter szczątkowy), chciałbym zainicjować ją tutaj, przedstawiając pod rozwagę czytelnika pytania, które omawiałem „na żywo”. Oto osiem najważniejszych pytań:

  1. Co znaczy termin „sztuczna inteligencja (SI)”?
  2. Co powinny umieć systemy informatyczne zwane inteligentnymi?
  3. Na czym polega logicystyczne, a na czym naturalistyczne, podejście do tworzenia systemów inteligentnych?
  4. Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że „prawie wszystkie nauki pochodzą, wprost lub nie wprost, od filozofii”?
  5. Czy filozofowie przyczynili się do powstania badań nad SI?
  6. Czy filozofowie w jakikolwiek sposób stymulują współczesne badania nad SI?
  7. Czy słuszne są obawy przed maszynami inteligentnymi?
  8. Czy filozofia może pomóc w uniknięciu (ewentualnych) zagrożeń ze strony SI?

Jako dodatkowy punkt odniesienia ewentualnej dyskusji załączam także SLAJDY, które prezentowałem podczas spotkania.

Zapraszam serdecznie do dyskusji — Paweł Stacewicz

PS. Podobne dyskusje już się u nas toczyły. Można przejrzeć następujące: 1) Czy informatykom jest potrzebna filozofia?, 2) O przydatności filozofii, 3) Sztuczna inteligencja. Wyzwanie czy zagrożenie?.

Opublikowano Bez kategorii, Dydaktyka logiki i filozofii, Filozofia informatyki, Światopogląd informatyczny, Światopogląd racjonalistyczny | Skomentuj

Jakie są granice informatyki?

Na prośbę Profesora Adama Olszewskiego z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie chciałbym poddać pod dyskusję jego tekst pt. „Jakie są granice informatyki?”.
Zgodnie z wyjaśnieniami Autora jest to wstępny szkic – zarówno ze względów merytorycznych, jak i stylistycznych. Szkic ten oczekuje na wszelkie uwagi, komentarze, sugestie etc…, zaś  Autor prosi o maksymalny krytycyzm i brak jakichkolwiek skrupułów w polemice…

Tematyka tekstu wpisuje się w ten nurt dotychczasowych dyskusji, który dotyczy (nieprzekraczalnych, być może) ograniczeń metody algorytmicznej, a tym samym ograniczeń informatyki.
Jako dwa reprezentatywne wpisy – które mogą stanowić jakieś tło dla rozważań Profesora Olszewskiego – chciałbym wskazać następujące pozycje: 1) O algorytmicznej dostępności wiedzy, oraz 2) Nieskończoność potencjalna w informatyce.

Tymczasem zaś zapraszam do dyskusji nad  anonsowanym tekstem. Na zachętę przedstawiam niżej kilka jego początkowych fragmentów.

***

Pojęcie granicy jest pojęciem intuicyjnym i używane jest w codziennym życiu. Występuje ono również w obrębie matematyki głównie w dwóch wersjach, które kodują ściśle dwie intuicje potoczne związane z pojęciem granicy. Pierwsza intuicja wyrażona została w postaci aproksymacyjnego ujęcia, jako pojęcia granicy ciągu, zdefiniowanego w analizie matematycznej. Drugie pojęcie granicy, związane z rozdzielaniem obszarów, obecne jest w topologii. W niniejszej pracy skorzystam z intuicyjnych własności granicy, nawiązujących do topologicznego ujęcia tego pojęcia. Tak rozumiana granica, jest granicą pomiędzy sąsiadującym obszarami, które leżą zawsze w jakiejś niepustej przestrzeni. Dlatego dla naszych celów, kluczowe będzie ustalenie wskazanej przestrzeni, w której można będzie wyznaczyć granice informatyki. Przy takim podejściu, znane są co najmniej dwie taktyki: pierwsza – syntaktyczna – za przestrzeń wyjściową bierze język, zaś druga – semantyczna – za przestrzeń bierze klasę jakichś obiektów. Druga z tych taktyk wydaje się być bardziej naturalna i właściwsza, dlatego pójdziemy tym tropem. Problemem, który się tutaj narzuca, jest to, że jeśli zazwyczaj dla teorii istnieje jedno uniwersum, to dla informatyki sprawa jest nieco bardziej złożona.
(…)
Shapiro próbował wyróżnić uniwersum informatyki przez wskazanie zbioru wszystkich procedur, gdzie za słownikiem Webstera, procedurą jest „szczególny, konkretny sposób postępowania w celu osiągnięcia czegoś” (w oryginale: „a particular way of doing or of going about the accomplishment of something.”). Dla niego procedury „nie są obiektami naturalnymi”, ale są „zjawiskami naturalnymi, które mogą być i rzeczywiście są obiektywnie mierzalne – przede wszystkim w terminach potrzebnego im czasu (dotyczy to tych procedur, które się kończą) i w terminach ilości zasobów, których wymagają”. W konsekwencji, takiego rozumienia procedur, uważa on, że informatyka jest nauką przyrodniczą.
Takie rozumienie uniwersum (dziedziny) informatyki nie jest powszechne, wymaga ono jednak analizy, gdyż jest nieprecyzyjne, a nawet nieprawidłowe.

***

Cały tekst można przeczytać TUTAJ.

Jeszcze raz zapraszam do dyskusji nad nim – Paweł Stacewicz.

Opublikowano Bez kategorii | 12 komentarzy

#1. Kluczowa rola Zasady Niesprzeczności

[…]  Awersja logiki do absurdu wyraża się w jej podstawowej maksymie: logicznej Zasadzie Niesprzeczności.  Jest ona tak kluczowa, że od niej zaczynamy  rozmowę o społecznych zastosowaniach wybranych elementów logiki.

Wciąż doświadczamy tego, że aby skutecznie działać trzeba opierać decyzje na wiarogodnych sądach. Takich, w które rozsądnie jest wierzyć, czyli mieć racjonalne o ich prawdziwości przekonanie (słów ,,wiara” i ,,przekonanie” używa się tu zamiennie). Wiemy też z  codziennych doświadczeń, co to znaczy, że w jedne sądy się wierzy, inne odrzuca, a do jeszcze innych podchodzi się z powątpiewaniem lub je zawiesza.

Żeby móc racjonalnie wierzyć w jakiś sąd, konieczne jest jedno z dwojga: powinien on być oczywisty, jak przysłowiowe 2+2=4 jest oczywiste dla umysłu; czy jak to, że słońce tu teraz świeci narzuca się nieodparcie zmysłom. A jeśli sam w sobie sąd nie jest oczywisty, to powinien być uzasadniony przez jakieś oczywiste przesłanki, czyli z tych przesłanek wynikać.W mechanizmie uzasadnień logiczna Zasada Niesprzeczności — w skrócie ZNs — stanowi, na równi ze stosunkiem wynikania czynnik kluczowy. […]

Artykuł podsumowany jest limerykiem:

Alicja znana z bystrości
nie dopuszczała sprzeczności.
Czy król w nią wpadł, czy królowa,
Alicji słyszał wnet słowa:
,,mylisz się, proszę Waszmości!”

Opublikowano Epistemologia i ontologia, Logika i metodologia | Otagowano , , | 6 komentarzy